Jak przełamać lęk przed nagrywaniem story?

Lęk przed wystąpieniami publicznymi jest jednym z najpowszechniejszych i największych, z jakimi dzisiaj się spotykamy. Serio. Nie jesteś z tym sama. Szczerze mówiąc spokojnie możesz założyć, że każda relacja, każdy live, każde video, z jakim w internecie się spotykasz obarczone jest niepewnością, lękiem i wątpliwościami. Choć często wcale tak nie wygląda. No właśnie. Jak to zrobić, żeby przełamać się i zacząć nagrywać? I jak to zrobić, żeby te nagrania wyglądały po prostu dobrze? W tym artykule zajmiemy się obiema tymi sprawami. Najpierw zajmiemy się lękami a później dam Ci sprawdzony proces tworzenia relacji tak, żeby były wartościowe i kilka rad pomagających w ich tworzeniu.

Zaczniemy od głowy – bo to tam siedzą lęki.

Po pierwsze – co często powtarzam – warto znać różnicę między strachem a lękiem. Strach występuje, jak biegnie w Twoją stronę nieznany Ci doberman, rottweiler czy inny tygrys szablozębny. Wtedy Twój mózg zaczyna uruchamiać procesy odpowiedzialne za ratowanie życia. Ten proces nazywa się flight-fight-freeze, czyli ucieczka – walka – zmrożenie. I jak sama nazwa wskazuje przygotowuje nasz organizm do ucieczki, walki albo zamienienia się w słup soli i udawanie martwego. I jest to bardzo rozsądna funkcja, która pozwala uratować życie.

Lęk natomiast to jest umiejętność uruchomienia tego samego procesu za pomocą wyobrażenia. Czyli bez fizycznego odpowiednika. Lęk dzieje się tylko w głowie.

Ładnie powiedział to kiedyś Mark Twain: Przeżyłem wiele lat i miałem wiele problemów, z których większość nigdy się nie wydarzyła.


Wiedząc o tym popatrz teraz na swój lęk przed nagrywaniem. Jeśli powstrzymuje Cię lęk przed tym, jak zareagują inni ludzie to tak naprawdę nie lękasz się ich reakcji, tylko swojego wyobrażenia na temat tych reakcji. Bo dopóki tych reakcji nie spotkasz, dopóty żyją one tylko w Twojej głowie. A jeśli tak, to równie dobrze możesz wyobrazić sobie, że ludzie zareagują pozytywnie i będą pisać do Ciebie same miłe rzeczy. Prawda? I szczerze mówiąc, jak sama niebawem zobaczysz, tak właśnie będzie.


I tu przechodzimy do punktu drugiego. Mówisz do ludzi, którzy Cię obserwują. Oni nie obserwują Cię po to, żeby siedzieć i czekać na Twoje pomyłki. Oni są z Tobą, bo dostarczasz im wartości. Zresztą popatrz na to przez swój pryzmat.

Co robisz kiedy widzisz w internecie treść, która Cię nie interesuje albo coś Ci się w niej nie podoba? Zasiadasz przed klawiaturą telefonu, żeby wyrzucić z siebie trochę jadu i poczuć wyższość nad drugim człowiekiem? Nie sądzę. Więc czemu zakładasz, że będziesz się spotykać z takimi reakcjami wśród ludzi, którzy są wokół Ciebie? Ludzi, którzy przyszli, bo czymś już ich zainteresowałaś.

I wiem, że czasami można spotkać się z hejtem. Ale to naprawdę marginalne i wszyscy normalni ludzie zdają sobie sprawę z tego jak smutne i żałosne jest traktowanie innych z bezpodstawną agresją i nienawiścią. Hejt jest marginalny, świadczy tylko o osobie, która się go dopuszcza. Hejt się usuwa i blokuje. Jak chwasty. Ale szerzej na ten temat kiedy indziej.

Pamiętaj, że treści, jakie Tworzysz mają trafiać nie do wszystkich tylko do wąskiej grupy osób zainteresowanych tym, co robisz. Taka jest też jedna z definicji marketingu, a przecież publikowanie treści w mediach społecznościowych jest jedną z form marketingu właśnie. Marketing jest jak magnes. Definicja, o której wspomniałem mówi, że marketing to działania, które mają przyciągnąć do Ciebie ludzi zainteresowanych Tym, co robisz i odepchnąć od Ciebie ludzi, których Twój temat nie interesuje. Proste. Odpychanie ludzi jest tak samo ważne jak przyciąganie. Chcesz tego : )


Po trzecie pamiętaj, że nagrywanie siebie jest po prostu kolejną kompetencją w Twoim życiu. Trzeba się tego nauczyć. I tak jak z każdą umiejętnością początki są trudne i nieforemne. U każdego. Jedyna różnica między Twoimi relacjami a relacjami influencera z grubo-tysięcznymi zasięgami leży w ilości powtórzeń. A żeby ta ilość powtórzeń mogła być duża to trzeba po prostu zacząć.

Kiedy już zaczniesz i będziesz robić to regularnie najpierw zdobędziesz doświadczenie a w pewnym momencie mówienie do kamery stanie się dla Ciebie oczywiste, bo zamieni się w nawyk.


Biorąc to pod uwagę przygotowałem dla Ciebie gotowy schemat działania zaczerpnięty właśnie z systemu budowania trwałych nawyków. Można go z łatwością i sukcesem zastosować również do tego, żeby wdrożyć się w nagrywanie relacji.

  1. Zacznij od małych kroków. Kiedy myślisz o nagrywaniu relacji nie myśl o tym w kontekście wielkich produkcji z wodotryskami i opowiadaniem wciągających wielowątkowych historii. Dojdziesz do tego, ale nie tak od razu. Jeżeli masz olbrzymi opór przed pokazywaniem się w kamerze to zacznij od relacji, gdzie będzie Cię tylko słychać. Możesz pokazać swój produkt w postaci video i opowiedzieć coś o nim bez pokazywania Twarzy. Ale pamiętaj, że cały ten opór żyje tylko w Twojej głowie.
  1. Potraktuj stories jako reklamę swoich postów. Jeśli zaczynasz przygodę ze stories to możesz bez kombinowania pokazać się tylko na 10 sekund mówiąc: „cześć, właśnie wrzuciłam nowy post. Serdecznie Was do niego zapraszam”. Koniec. W następnym story dodaj link do posta i gotowe. 
  1. Przygotuj się. Na początku olbrzymim problemem bywa to, że nie wiadomo co powiedzieć. Zamiast próbować improwizacji zastanów się wcześniej co chcesz przekazać swoim odbiorcom. Niech to będzie coś związanego z profilem Twojej działalności. 
  • pokaż co sie dzieje za kulisami – jak przebiega Twoja praca
  • ciesz się na stories swoimi sukcesami – radość się udziela
  • udostępniaj, opowiadaj, dziel się tym co Ciebie inspiruje
  • opowiadaj ciekawostki z zakresu swojego działania – to buduje Twój autorytet
  • pytaj odbiorców o ich zdanie i opinię – to potężne narzędzie

Stories służą do nawiązywania relacji z odbiorcami ale nie zapominaj, że oni oglądając Twoje relacje oddają Ci swój czas. Warto dbać o to, żeby poza Twoją prywatą było tam coś wartościowego.

4. Czuj się dobrze. Jeśli nagrywanie stories sprawia, że serce bije Ci nieco mocniej to zadbaj o to, żeby czuć się dobrze. Zrób coś co podniesie Twoje poczucie własnej wartości. Ubierz się w ulubione ciuchy, usiądź w ulubionym fotelu – czuj się dobrze – to pomaga.


Na koniec dam Ci jeszcze piekielnie prosty i skuteczny schemat budowania treści. Nazywa się on Hook, Story, Offer.

Hook – czyli haczyk, zaciekawienie

Story – historia, opowieść, treść

Offer – oferta, wytłumaczenie

Kiedy budujesz swój przekaz niezależnie od tego czy tekstowy czy audio czy wideo zadbaj o to, żeby na początku zawsze zarzucić haczyk. Tak, żeby osoba, która spotyka się z Twoim materiałem już na wstępie została zaciekawiona tym co będzie dalej. Następnie przejdź do treści czy opowieści i tu dobrze jest korzystać z metafor, bo wszyscy lubimy poznawać nowe rzeczy robiąc odniesienia do tego co już znamy. To łatwiejsze i przychodzi znacznie naturalniej. Na końcu oferta czyli wezwanie do działania. Kiedy odbiorca zaciekawi się tym co masz do powiedzenia, zrozumie, że mówisz do niego i też przyda mu się ta treść, to warto zmobilizować go do tego, żeby coś z tym zrobił.

Gdybym miał nagrać relację z zaproszeniem do tego artykułu zgodnie z powyższym schematem to wyglądałoby to tak:

„Cześć dziewczyny, mam coś dla wszystkich, którzy mają problem z przełamaniem się przed nagrywaniem stories. Monika wrzuciła właśnie na bloga artykuł, który na ten temat dla Was napisałem, więc jeśli kiedykolwiek siedziałaś z telefonem w ręku pocąc się przed naciśnięciem ‘nagraj’ i chcesz poznać konkretne taktyki jak można oswoić nagrywanie relacji to przesuń palcem w górę i przeczytaj już teraz”.

Myślisz, że taka wiadomość byłaby skuteczna? Daj znać w komentarzu do posta na IG. O tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *